Kazimierz Nowak „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-36”

Dzięki inicjatywie dwóch dziewczyn z Klubu Polki na Obczyźnie (Niki z Francji i Ani z Wietnamu) mamy na Goodreads grupę czytelniczą i co miesiąc wybieramy lekturę do wspólnego czytania. W czerwcu wybór padł na Kazimierza Nowaka i jego listy z podróży po Afryce w latach 30. ubiegłego wieku. Cóż to była za niesamowita wyprawa! Czytaj dalej „Kazimierz Nowak „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-36””

Po 13 miesiącach w Rwandzie…

W czerwcu w Klubie Polki na Obczyźnie zastanawiamy się nad tym, jak zmieniło się nasze postrzeganie kraju, do którego przyszło nam wyemigrować. Czego oczekiwałyśmy, jakimi stereotypami się kierowałyśmy, i jak to się wszystko ma do rzeczywistości? W opublikowanych już wpisach mieszają się różne emocje: zaskoczenia, te miłe i te mniej przyjemne, poczucie zarówno odnalezienia swojego miejsca na ziemi, jak i zagubienia i niezrozumienia. Nie inaczej jest u mnie 🙂  Czytaj dalej „Po 13 miesiącach w Rwandzie…”

Internet w Rwandzie

Czas na rozprawienie się z mitem, którym sama żyłam i który nawet do pewnego momentu był prawdą, ale niestety – od dłuższego czasu już nie jest. A mianowicie – ten słynny szybki internet w Rwandzie nie jest wcale aż taki super! W zakładce O mnie napisałam, że jest szybszy, niż w RPA – no cóż, to już czas przeszły niestety… Czytaj dalej „Internet w Rwandzie”

Nowe (szalone) ceny trekkingu z gorylami górskimi w Rwandzie

Wczoraj Rwanda Development Board (czyli agencja rządowa ds. rozwoju) ogłosiła nowy cennik wypraw w poszukiwaniu goryli górskich w Parku Narodowym Wulkanów. Cena została po prostu podwojona, a obowiązujące do tej pory zniżki dla mieszkających tu obcokrajowców i samych Rwandyjczyków już są nieaktualne. Cena jest ta sama dla wszystkich. Przemyślany ruch, czy raczej kompletna pomyłka?  Czytaj dalej „Nowe (szalone) ceny trekkingu z gorylami górskimi w Rwandzie”

W krainie zielonych cytryn i wszystkowiedzących szefów, czyli co może nas zaskoczyć w Rwandzie ;)

Kiedyś pisałam o rzeczach, do których przyzwyczajam się w Rwandzie i myślę, że do nich już się przyzwyczaiłam 😉 Ale nie oznacza to, że nie istnieją inne, które nadal są dla mnie dziwne czy zaskakujące. Niby nic wielkiego, a jednak. Na przykład cytryny 🙂 Czytaj dalej „W krainie zielonych cytryn i wszystkowiedzących szefów, czyli co może nas zaskoczyć w Rwandzie ;)”