Mój pierwszy dzień na emigracji

Muszę przyznać, że nadal z trudem przychodzi mi określanie siebie mianem emigrantki. Może dlatego, że zarówno tu w Rwandzie, jak i wcześniej w RPA, przebywam z założenia tylko przez określony czas, i właściwie nie ma opcji, by to zmienić i zostać na dłużej? A słowo „emigrant” kojarzy mi się z czymś bardziej stałym, bez określonej daty zakończenia przygody. Nie wiem jednak, czy lub kiedy wrócę do Polski, bo póki co kroi się zupełnie inny plan… Ale ja nie o tym chciałam 🙂 Dziś opowiem Wam o moim pierwszym dniu na emigracji, a będzie to w RPA, gdyż to tam właśnie wylądowałam w lutym 2012 roku z biletem w jedną stronę 🙂  Czytaj dalej „Mój pierwszy dzień na emigracji”

5 ważnych dla mnie miejsc

Jedyny w swoim rodzaju Klub Polki na Obczyźnie przechodzi właśnie metamorfozę – nowa szata graficzna strony, nowe logo, mnóstwo nowych projektów i ciekawostek, i dużo większe zaangażowanie członkiń w treść i wygląd witryny. Zobaczcie sami! W tym miesiącu Klubowiczki codziennie piszą o pięciu najważniejszych dla nich miejscach, a dzisiaj kolej na moją listę. Zajrzyjcie na stronę Klubu, tam znajdziecie poprzednie wpisy, wszystkie arcyciekawe! 🙂 To takie okienko do naszego życia codziennego (nie tylko emigracyjnego) i osobistych historii, więc jeśli macie ochotę poznać nas trochę lepiej, to zapraszam gorąco do poczytania 🙂  Czytaj dalej „5 ważnych dla mnie miejsc”

5 rzeczy, do których przyzwyczajam się w Rwandzie

Czuję się coraz bardziej zadomowiona w Kigali. Ekipa naprawiająca różne rzeczy w domu w końcu się wyniosła (choć toaleta znów nam się zablokowała), nasz kot już się nie boi kur (ale wciąż nie jest pewny, jak się zachować wobec królika – tak, mamy dwie kurki, które składają piękne jajka, oraz uroczego królika, który mieszka w ogrodzie i je niemal wszystko, jak koza), pogoda jest piękna, a ja właśnie zaczęłam nową pracę (na bardzo niepełnym etacie, ale zawsze coś). Są jednak rzeczy, do których nadal się przyzwyczajam, i choć nie spędzają mi one snu z powiek, to uważam je wciąż za trochę dziwne lub odrobinę niewygodne. Oto one, porządek przypadkowy.

Czytaj dalej „5 rzeczy, do których przyzwyczajam się w Rwandzie”

Pierwsza bariera – język

Mija właśnie czwarty tydzień mojego pobytu w Rwandzie. W zeszły weekend podjechaliśmy do domu, w którym ostatecznie zamieszkamy, a w którym obecnie trwają naprawy, malowanie, wymiana mebli itd. Po upewnieniu się, że wszystko przebiega zgodnie z planem, postanowiliśmy pójść na krótki spacer po okolicy. Czytaj dalej „Pierwsza bariera – język”