Kazimierz Nowak „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-36”

Dzięki inicjatywie dwóch dziewczyn z Klubu Polki na Obczyźnie (Niki z Francji i Ani z Wietnamu) mamy na Goodreads grupę czytelniczą i co miesiąc wybieramy lekturę do wspólnego czytania. W czerwcu wybór padł na Kazimierza Nowaka i jego listy z podróży po Afryce w latach 30. ubiegłego wieku. Cóż to była za niesamowita wyprawa!

„Nie wszystkie z naszych marzeń wiążą się z miejscami tak odległymi jak Afryka. Czasem jednak najzwyczajniejsze z pragnień równie trudno jest zrealizować, jak te najbardziej zuchwałe. Zdany na siebie Kazimierz Nowak dopiął celu, pamiętał, że aby szczęśliwie wrócić do domu, nie może zmarnować żadnego dnia na lęk, gniew lub żal. I nie zmarnował.”

Image result for rowerem i pieszo przez czarny lądTo słowa Łukasza Wierzbickiego, podróżnika i pisarza, który w 2000 roku zebrał reportaże Kazimierza Nowaka i opracował pierwsze wydanie „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd”. Napisał też książkę dla dzieci „Afryka Kazika”, która od tego roku jest lekturą szkolną w klasach I-III. Ja miałam wielką przyjemność przeczytać siódme wydanie „Rowerem i pieszo…” i jestem panu Wierzbickiemu dozgonnie wdzięczna za tę publikację, jak również za promowanie tak niezwykłego człowieka, jakim był Kazimierz Nowak. Jego pięcioletnia podróż wzdłuż kontynentu afrykańskiego, z północy na południe i z powrotem, przebyta nie tylko rowerem i pieszo, ale też konno, na łodzi i na wielbłądzie, to jeden z najbardziej brawurowych wyczynów w historii podróżnictwa. A listy i zdjęcia, które słał do Polski przez te lata, są nie tylko kopalnią wiedzy o Afryce tamtych lat, ale także testamentem wspaniałego zmysłu obserwatorskiego autora.

Kazimierz Nowak był podróżnikiem zupełnie nietypowym, jak na tamte czasy. W szaloną wydałoby się podróż wyruszył z plecakiem, namiotem, rowerem i bardzo niewielką ilością pieniędzy. Nie interesowały go wygody: nie spał w hotelach, nie jadł w wykwitnych restauracjach, nie korzystał z propozycji podwiezienia samochodem. Chciał poznać Afrykę każdą komórką ciała, żyć w danym miejscu tak, jak żyją tubylcy, jeść to, co oni, doświadczyć ich stylu życia na własnej skórze, łącznie z chorobami. Jak pisze: Zaprawdę wygodniej można podróżować po Kongu Belgijskim, ale ja do wygód nie tęsknię. Jestem zadowolony sam z siebie, przebijam się przez Afrykę o własnych siłach, a nie prowadzony przez przewodników, jak pokojowy piesek przez swoją panią.” A w innym miejscu zauważa ironicznie: „Żaden z Anglików pojąć tego nie może, że można z amatorstwa być podróżnikiem, że można rowerem jechać lata po to, żeby widzieć i poznać. I to jest naród podróżników!” 🙂 Dzięki takiemu podejściu dostajemy jedyne w swoim rodzaju reportaże, napisane pięknym językiem i wspaniale opisujące ludzi i przyrodę. Ot, chociażby taki ponadczasowy fragment: „Turysta doby obecnej, odwiedzający takie saharyjskie miasteczka i traktujący je jedynie jak obiekty do fotografowania, nie wie jednak, czym są prawdziwe oazy. Aby bowiem pojąć, jak wielkim darem Stwórcy jest oaza, trzeba do niej zdążać przez tygodnie całe, borykając się z huraganowymi wiatrami i zadymką piasku. Trzeba żyć czas jakiś w tej niepewności, jaką przeżywa samotna karawana pośrodku Sahary.”

To, co mnie przede wszystkim uderzyło w relacjach Nowaka, to jego humanizm. Nikogo nie traktuje z wyższością, nie uważa Afrykanów za gorszych tylko dlatego, że mają inny kolor skóry i żyją prymitywniej, niż człowiek Zachodu. Przyjmuje ich takimi, jakimi są, niczego też nie ubarwia. Emocjonalnie pisze o ich zwyczajach, zwłaszcza o takich, które z jego punktu widzenia są brutalne czy szokujące, ale ich nie porównuje ani nie wartościuje. Pokazuje czytelnikowi po prostu zupełnie odmienny świat, gdzie panują inne prawa i gdzie przez to nie wszystko jest zrozumiałe – co nie znaczy, że gorsze. Nowak jest zagorzałym krytykiem kolonizacji i tzw. cywilizacji. Wielokrotnie podkreśla, jak zgubne dla lokalnej ludności oraz dla przyrody są działania białego człowieka, notując z przekąsem: „Rząd tutejszy robi, co może, aby tych dzikusów wyciągnąć z kniei i obdarować dobrodziejstwami cywilizacji, czyli płaceniem podatków i zatrudnieniem jako robotników do zbioru kauczuku”. Choć zauważa pewne pozytywy, na przykład infrastrukturę, którą przyniosły ze sobą rządy państw kolonialnych, nie ma jednocześnie złudzeń, że ma ona na celu przede wszystkim przyniesienie zysków tymże państwom i ich przedstawicielom, a nie lokalnej społeczności: „Ile razy słyszę słowa ‚Jesteśmy narodem kolonizatorów!’, stają przed oczyma duszy obrazy naprawdę czarnej Afryki, męczonej i gnębionej, milionowych rzesz tubylców okradzionych z ziemi i swej dawnej moralności, całych szczepów i ras przez zbrodniczą cywilizację zatracanych.” Co ciekawe, Nowak przewiduje, że taki stan rzeczy nie potrwa wiecznie i że już niedługo Afrykańczycy zbuntują się przeciw opresji. Jak wiemy, nie pomylił się…

Reportaże Nowaka są wciąż aktualne i wiele jego obserwacji można odnieść do obecnych czasów. Pisze on o świecie pełnym „wiz, kaucji, urzędników emigracyjnych, gwarancji i innych nowości mających niby ułatwiać życie i zwiększających ‚wolność’ cywilizowanego człowieka”,  świecie, w którym „[w]szystkie pięć kontynentów ulega temu samemu prawu, zanikają piękne stroje ludowe i architektura, stworzona fantazją poszczególnych ludów i ras. Nawet florę i faunę modernizuje się, nagina do woli wygodnych ludzi XX wieku…”  Pisze o powierzchownej turystyce, polegającej jedynie na otarciu się o prawdę danego kraju, byle jak najwięcej zobaczyć i mieć się czym pochwalić przed znajomymi. Pisze nawet o japońskiej tandecie i zachodniej odzieży używanej, zalewającej nawet najbardziej odległe afrykańskie wioski… Ale jego teksty to także wspaniały hołd złożony naturze. Nowak poddaje się jej bezgranicznie, nieraz ledwo uchodzi z życiem, atakowany przez żywioły, dzikie zwierzęta czy choroby. Opisy krajobrazów, flory i fauny są niezwykle plastyczne i pobudzające wyobraźnię, a dzięki zdjęciom umieszczonym w książce naprawdę możemy się przenieść w czasie i zobaczyć Afrykę oczami Nowaka.

„Rowerem i pieszo…” to niezwykle wciągająca i bardzo wartościowa lektura. Kazimierz Nowak zachwycił mnie swoją inteligencją, otwartym umysłem, tolerancją, odwagą, i oczywiście – talentem pisarskim. W dobie takich pseudopodróżników, jak Wojciech Cejrowski, spuścizna tego wspaniałego reportera staje się tym bardziej cenna i powinniśmy zadbać o to, aby dotarła do jak największej liczby odbiorców. Tylko spójrzcie na to zdanie, napisane 80 lat temu, a jakże ponadczasowe:

„Jest rzeczą oczywistą, że Afryka bez białych, bez ich pomocy naukowej, technicznej i pieniężnej nie będzie miała szans rozwoju. Jednak nie będzie ich miała także, jeśli nie zapanują stosunki przyjazne, nie wyeliminuje się wszystkich nieporozumień, nie zlikwiduje dyskryminacji rasowej. Czy obie strony zechcą zrozumieć, że zgoda i równość przyniosą pożytek, i to nie tylko w Afryce, ale i całemu światu?”

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Kazimierz Nowak „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-36”

  1. Czytając cały czas wyobrażałam sobie te wszystkie przeżycia i bardzo Kazimierza Nowaka podziwiam. I właśnie do jego podejście do świata. Szkoda, że nie trafiłam na tę książkę, za czasów kiedy jeździłam po świecie stopem…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s