Konrad Piskała „Dryland”

O Somalii wiedziałam do tej pory pewnie mniej więcej tyle, co Wy – upadły kraj, wojna, piraci, terroryści z Asz-Szabab, imigranci przybywający do Europy na przepełnionych łodziach… I pewnie tak, jak większość z Was, nigdy z żadnym Somalijczykiem nie rozmawiałam. Dlatego z ogromną ciekawością przeczytałam świetny reportaż Konrada Piskały, który postanowił zobaczyć ten kraj na własne oczy i poznać jego mieszkańców. 

Related imageŻeby spotkać Somalijczyków, polski reporter nie musiał się nawet ruszać z Warszawy. W stolicy działa bowiem od 2007 roku Fundacja dla Somalii, założona przez Abdulcadira Gabeire Farah, somalijskiego historyka, który osiadł w Polsce. Jego fascynujący życiorys jest punktem wyjścia dla Piskały w opisywaniu losu wielu Somalijczyków, którzy uciekli ze swojego kraju. To gorzkie i niejednokrotnie tragiczne historie, szczególnie chwile, gdy dowiadują się, że „[j]eśli przekraczasz nielegalnie granicę, to choćbyś ratował swoje życie, stajesz się przestępcą”. Jednak dziennikarz nie poprzestaje na opowieściach kilku osób, które spotyka w Fundacji; chce też zobaczyć to wszystko na żywo. Wjechać do Somalii łatwo nie jest. Kenijscy celnicy dziwią się, nie rozumieją, są podejrzliwi: po co tam jechać? Przecież to tylko „dryland” – sucha, spalona słońcem ziemia, nic tam nie ma, co tam można niby zobaczyć! A jednak autor się nie zniechęca. Jak tłumaczy celnikom – chce tam pojechać po prostu z ciekawości. Dzięki temu dostajemy fascynujący, ale też wstrząsający opis państwa, które właściwie nie istnieje.

Konrad Piskała przeplata opowieści poszczególnych Somalijczyków z faktami historycznymi, nadając wszystkiemu kontekst i próbując wyjaśniać, jak doszło do tego, że Somalia stała się synonimem piekła na ziemi. Wobec swoich rozmówców jest dociekliwy, lecz jednocześnie dyskretny i delikatny, nie naciska, gdy widzi ich dyskomfort i niepewność. Wysłuchuje historii o zamachach, morderstwach, gwałtach, głodzie, opowiada o uzależnieniu Somalijczyków od czwulaniczki jadalnej, czyli czatu, oraz o tradycji obrzezania kobiet (której, nota bene, nie pochwala nawet Asz-Szabab jako niezgodnej z islamem). Spotyka się zarówno z nieufnością, jak i wieloma gestami przyjaźni i pomocy. Najsmutniejsze jest jednak to, że odpowiedzialność za stan Somalii ponoszą głównie jej obywatele: „Somalijczycy nie są ofiarami obcych interwencji, kraj zniszczyli sami. Sami też unicestwili wszystkie przejawy narodowej wspólnoty. Państwo wypalili do cna, zdarli do gołej ziemi.” Z reportażu Piskały dowiemy się, jak do tego doszło.

Ale ta książka wcale nie jest aż tak przygnębiająca. We wszechobecnym chaosie, wśród przemocy i strachu pojawiają się jasne światełka, zwiastujące powolne zmiany na lepsze. Jednym z nich jest żeńska drużyna koszykówki, innym – znaczny spadek przypadków okaleczania narządów rodnych dziewczynek czy coraz większy udział kobiet we władzach samorządowych. Autor oddaje hołd somalijskim kobietom, które jakimś cudem trwają, nie poddają się i codziennie walczą o byt i godność. To one są cichymi bohaterkami, które coraz wyżej unoszą głowy.

Reportaż Konrada Piskały to wciągająca i pouczająca lektura. Jestem pełna podziwu dla jego determinacji i odwagi, by pojechać do Somalii i spróbować zrozumieć, co się tam dzieje i dlaczego. Opisał to wszystko w sposób bardzo przystępny i wyważony, a wiele z napotkanych przez niego osób i ich historii pozostanie na długo w mojej pamięci.

Advertisements

10 uwag do wpisu “Konrad Piskała „Dryland”

  1. Oglądając TV i siedząc na kanapie łatwo wygłaszać opinie na temat Tych Strasznych Miejsc – Somalii i krajów z podobnymi problemami. Tego rodzaju reportaże zastępują (przynajmniej w pewnym stopniu) kontakt ze zwykłymi ludźmi i dają szerszą, bardziej ludzką, perspektywę. Na pewno sięgnę po tę książkę.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kwestia pomocy międzynarodowej to temat rzeka… Wiele z tego to faktycznie rzucanie ryby, zamiast dawania wędki, choć jest też masa projektów, które faktycznie pomagając wiele zmienić na lepsze. Ale Afryki nie można traktować jako jednego organizmu, bo to jednak prawie 60 krajów o bardzo różnej historii i jeszcze bardziej zróżnicowanych kulturach. W żaden sposób nie da się porównać Somalii czy Madagaskaru z RPA czy Ghaną 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s