Herbaciane plantacje Mauritiusa

Wspomniana w poprzednim wpisie plantacja herbaty w Parku Narodowym Nyungwe przywołała u mnie wspomnienia z wyjazdu na Mauritius w grudniu 2014 roku. Mieszkałam wtedy w RPA, a z Johannesburga do stolicy tego malutkiego wyspiarskiego kraju, Port Louis, są bezpośrednie loty trwające 4 godziny. Mauritius kojarzy się zazwyczaj z luksusowymi wakacjami, ale my odkryliśmy zupełnie inną jego twarz 🙂 

Nie mamy w zwyczaju jeździć na wakacje z biurami podróży czy wykupywać pakietów. Na Mauritiusie można oczywiście zatrzymać się w pięciogwiazdkowym kurorcie z prywatną plażą, na której będziemy leżeć przez tydzień z drinkami z palemką i korzystać z all-inclusive, ale raczej nie poczujemy wtedy klimatu tej wyspy. Bo przecież mieszkają tam też zwyczajni ludzie i toczy się zwyczajne życie… Choć może nie aż tak zwyczajne, bo Maurytyjczycy stanowią ciekawą mieszankę etniczną i kulturową. Korzenie większości mieszkańców wyspy (ok. 70%) leżą bowiem na Subkontynencie indyjskim, a kolejne 25% to Kreole, których przodkowie pochodzili głównie z Mozambiku i Madagaskaru. Ok. 3% populacji stanowią z kolei Sino-Maurytyjczycy (czyli pochodzenia chińskiego), i dopiero na ostatnim miejscu, z 2% reprezentacją, znajdują się Franko-Maurutyjczycy (pochodzenia francuskiego). Ta mieszanka przekłada się zarówno na zróżnicowanie religijne (połowa mieszkańców to hinduiści, 25% – katolicy, a 15% to muzułmanie; co ciekawe, 90% Sino-Maurytyjczyków to chrześcijanie, a pozostałe 10% to buddyści), językowe (większość mówi po kreolsku, ale po francusku można się spokojnie dogadać, choć jest to niecodzienne doświadczenie, gdy rozmawia się z panią w sari i z bindi na czole, która mówi po francusku z dość silnym indyjskim akcentem 🙂 ), jak i oczywiście kulinarne (jedliście kiedyś krewetki w słodko-kwaśnym sosie curry? Pycha 🙂 ).

Ale ja nie o tym chciałam, tylko o herbacie 😉 Na Mauritiusie herbata pięknie rośnie, choć może nie na aż tak spektakularną skalę, jak gdzie indziej w Afryce, czy w Azji, ale to w końcu maleńka wyspa. A ja miałam okazję odwiedzić też fabrykę Bois Cheri, gdzie się te soczyście zielone liście przetwarza w mój ulubiony napój. Jest to wprawdzie proces zautomatyzowany, ale nie do końca. Maszynerię nadal obsługują ludzi, a że nie jest najnowocześniejsza, to ciągle coś się psuje i zacina – jak na przykład maszyna do pakowania gotowej herbaty w torebki – i w związku kręcą się tam panowie w roboczych ubraniach ze śrubokrętami 😉 A po zwiedzaniu (z przewodniczką, która o wszystkim ciekawie opowiada) jest możliwość spróbowania wszystkich smaków herbat, jakie fabryka produkuje – jak w winiarniach jest degustacja wina, tak tutaj – herbaty 🙂

Herbata to nie jedyny napój typowy dla Mauritiusa. Wiecie, jaki jest ten drugi? Podpowiem, że produkuje się go z trzciny cukrowej i jest diabelnie mocny! I też występuje w różnych smakach, mnie zachwycił kokosowy… Ale to już opowiem innym razem 🙂

Reklamy

14 uwag do wpisu “Herbaciane plantacje Mauritiusa

  1. Ożywiłaś moje wspomnienia 🙂 Za rumem nie przepadam, więc z Mauritiusa, jeśli chodzi o napoje, przywiozłam właśnie herbatę (też zwiedzaliśmy Bois Cheri). Pamiętam z tej fabryki, że zwróciłam uwagę na dziewczynę, pakującą pudełka herbaty do kartonów – bo jest to niewątpliwie jedna z najnudniejszych prac, jakie można sobie wyobrazić… tak przez cały dzień i każdego dnia…

    Zazdroszczę znajomości francuskiego 🙂 Ja nie władam nim praktycznie wcale (zaczęłam uczyć się w grudniu zeszłego roku), a mój narzeczony na podstawowym poziomie – tak więc bywało, że mieliśmy tam drobne kłopoty z dogadaniem się.

    Byliśmy na M. tylko dwa tygodnie, a że chcieliśmy też nacieszyć się plażą i nurkowaniem, nie zdążylismy zobaczyć wszystkiego, co godne uwagi (np. doliny z kolorowym piaskiem). Muszę tam kiedyś koniecznie wrócić 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Degustacja herbat – chyba muszę się wybrać na Mauritius! A co do rumu, to pamiętam, że po którejś ze studenckich imprez sprzeczałyśmy się z koleżanką o to, czy rum robi się z kokosów. Aby to sprawdzić, kupiłyśmy nawet butelkę rumu… która zostałą dosyć szybko opróżniona, a nasz problem rozwiązałyśmy tak czy siak dopiero następnego dnia (w post-rumowych cierpieniach!) 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Herbata herbatą, a wina tam robią? Bo a Afryce tylko na południu kontynentu powstają wina. I to świetne! Niepowtarzalny pinotage i chenin blanc. A te winogrona uprawia się tylko tam. Warto spróbować.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s