Boże Narodzenie w Rwandzie

Uprzedam na wstępie, że z tego wpisu nie dowiecie się zbyt wiele o Świętach w Rwandzie! 😉 Głównie dlatego, że nie spędzam ich w tym kraju, ale także dlatego, że do czasu przyjazdu do Europy nie czułam się szczególnie świątecznie, gdyż w Kigali nie bardzo czuć bożonarodzeniową atmosferę… Co wcale nie znaczy, że to coś złego, czytajcie dalej  🙂

Piszę ten tekst na wsi na północnym-zachodzie Irlandii, gdzie pogoda zmienia się dosłownie co minutę (5 minut temu świeciło słońce, teraz wieje huraganowy wiatr i pada horyzontalny deszcz, ale już widzę, że na horyzoncie znów się przejaśnia). I chociaż nie ma śniegu, to jest bardzo przytulnie. Wszędzie świąteczne dekoracje, w sklepach grają kolędy, ludzie życzą sobie Wesołych Świąt… Niewiele z tego znajdziemy w Rwandzie. W większych supermarketach czy centrach handlowych, owszem, są choinki, światełka i Mikołaje, ale zdecydowanie nie jest to coś naturalnie rwandyjskiego. Spytałam naszego gospodarza, co Rwandyjczycy robią w Święta, a on popatrzył na mnie, jakby nie do końca zrozumiał pytanie. „Idziemy do kościoła” odpowiedział w końcu, trochę niepewnie. Na pytanie, czy robią coś specjalnego w tym okresie, odparł „Hmm, czasami po kościele spotykamy się z przyjaciółmi…” Tutaj Boże Narodzenie to po prostu święto religijne, nie ma w nim nic komercyjnego. To czas modlitwy, odpoczynku i wspólnych posiłków z rodziną (w tym dań mięsnych, na które większość ludzi nie jest w stanie sobie pozwolić na co dzień). Tylko zamożni Rwandyjczycy, którzy poznali zachodni styl życia dekorują czasami choinki i dają sobie prezenty, ale nie jest to powszechne.

Pamiętam moje pierwsze gorące Święta w RPA cztery lata temu. Myślę, że gdy pochodzi się z północnej półkuli, krótkie spodenki i sandały w grudniu to trochę dziwne doświadczenie. A już Jingle Bells i inne typowo świąteczne piosenki, grane w centrach handlowych, gdy na zewnątrz jest 30 stopni, sprawiają, że człowiek czuje się jeszcze dziwniej! W Pretorii dekoracje i muzyczne hity pojawiły się do tego na wiele tygodni przed Bożym Narodzeniem, więc gdy w końcu przyszedł grudzień, miałam po dziurki w nosie nieśmiertelne „Last Christmas” zespołu Wham! 😉  Choć nigdy nie lubiłam zimy i zimna w ogóle, to jest to jedyny czas w roku, kiedy nie tylko toleruję niskie temperatury, ale wręcz ich oczekuję 😉 Jest coś magicznego w tych chwilach, kiedy otulam się ciepłym kocem i sączę grzane wino przy pachnącej choince, podczas gdy na zewnątrz ciemno i zimno… Więc gdy w zeszłym tygodniu siedziałam na moim patio w letniej sukience, nie czułam w 0góle, że Święta tuż tuż! Zwłaszcza że odkryliśmy, iż nasze lampki choinkowe się zepsuły…

Dla mnie Boże Narodzenie to przede wszystkim święto rodzinne. To czas, gdy przemierza się cały świat, by być z najbliższymi, by spędzić z nimi czas i obdarować ich czymś, co będzie im o nas przypominać, gdy znów poniesie nas daleko od domu. To czas kolorowych światełek, radosnej muzyki, świątecznych jarmarków, gotowania, pieczenia i oczywiście jedzenia 😉 Tak, może to komercyjne. Tak, może nie ma wielkiej różnicy między Warszawą, Londynem i Nowym Jorkiem, gdyż dekoracje i atmosfera są tak podobne do siebie w tych miastach. Ale ja to lubię, bo tak właśnie spędzam Święta przez niemal całe życie 🙂 Mam w tym czasie poczucie wspólnoty z dość sporą częścią ludzkości. Jednak podoba mi się to, że w Rwandzie jest inaczej. Wydaje się, że tam zachował się ten podstawowy, czysty duch Świąt – jako czasu, gdy po prostu celebruje się narodziny Jezusa. Mam nadzieję, że to się nie zmieni, bo przecież nie wszystko musi być wszędzie takie same. Zachodnie trendy do zdecydowanej większości mieszkańców Rwandy nie dotarły – i niech tak pozostanie.

Życzę Wam wszystkim pięknych Świąt Bożego Narodzenia! Niech będzie to czas radości i miłości, niezależnie od tego, czy jesteście w tropikach, czy w polarnych mrozach 🙂 A na zakończenie – tak właśnie wyglądają dekoracje świąteczne w supermarkecie w Kigali 😀

img_20161202_111508315

Reklamy

8 uwag do wpisu “Boże Narodzenie w Rwandzie

  1. Pingback: Wielkanoc w Ugandzie – Marianna in Africa

  2. A ja właśnie bym jednego roku chciała spędzić święta w jakimś naprawdę ciepłym kraju 🙂 Może nie ma wówczas tej magii, ale myślę, że byłaby to fajna przygoda. Ale o świętach na wsi w Irlandii też by mi się marzyło 😀

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja spędzałam święta w RPA, a to jest wtedy środek lata, no i tam dekoracje pojawiają się już w październiku 😀 Trochę to dziwne, kiedy chodzi się w klapkach i szortach, jest 30 stopni, a w sklepach grają Jingle Bells i Last Christmas 😉 Ale ma to też swój urok!

      Lubię to

  3. krlnss

    To musi być ciekawe doświadczenie, święta w miejscu gdzie faktycznie się je celebruje, a nie napędza ekonomię i komercję. Przyszłoroczne święta też zamierzasz spędzać w Irlandii czy już raczej w Rwandzie? 🙂
    Buziaki!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s