Wieści z kurnika

Okazuje się, że mam wśród czytelników bloga zagorzałych fanów drobiu, więc oto kolejna notka na temat moich kur 🙂 

Pisałam w poprzednim poście, że kurki są trochę nieśmiałe i nie ruszają się poza kurnik. Dzisiaj postanowiłam je z niego wyciągnąć i wyprowadzić na ogród. Obie były tym mocno zdumione i przez dobrych parę minut kręciły się w kółko przy jednym krzaku, pogdakując śpiewnie i nie wiedząc najwyraźniej, co począć z tą całą przestrzenią, którą nagle dostały do dyspozycji. Tak sobie myślę, że chyba siedziały dotąd w jakiejś małej klatce albo na malutkim podwórku i po prostu nie wiedzą, że można inaczej. Powoli jednak rozpoczęły spacer i dziobanie w trawie. Posiedziałam z nimi trochę i próbowałam dać im do konsumpcji resztki warzyw i owoców, bo tutejsza karma dla kur jest mało urozmaicona. Poprzednie kury rzucały się na takie rarytasy, jak pestka mango czy skórki tamarillo (pomidora drzewnego), by wydziobać z nich resztki miąższu. Te natomiast, choć wykazały zainteresowanie zawartością plastikowego pojemnika, do którego wkładam wszelkie obierki (głównie dla królika, o którym chyba jeszcze nie wspominałam, ale to przy innej okazji! 🙂 ), to jednak niczego nie skonsumowały. Popróbowały tego i owego, wszystko jednak wypluwały. Nowe smaki będzie więc trzeba wprowadzać stopniowo i cierpliwie 🙂 Choć kurki ogólnie wyglądają na zdrowe, mają piękne grzebienie, są zadbane, to ewidentnie brakuje im różnorodności w diecie. Wnioskuję to też po resztkach niezbyt dużego jajka, które dziś znalazłam w kurniku i przed nim. Kura zniosła je chyba na deski, a nie na wyściółkę, stłukło się i została tylko skorupka (wygląda na to, że kurki zjadły resztę, co może oznaczać niedobór białka), która jest bardzo cienka. Poprzedniczki znosiły konkretnej wielkości jaja z solidną skorupą, więc czas rozpocząć dopieszczanie! 🙂 Podczas tego dzisiejszego spaceru po ogrodzie widzę już zarysy różnić w charakterze obu pań. Jedna w pewnym momencie zniknęła mi z pola widzenia i znalazłam ją dopiero po dobrych 10 minutach biegania po ogrodzie. Okazuje się, że wróciła do kurnika, czyli wykazała się dobrym zmysłem obserwacji i orientacji w przestrzeni, bo mieści się on na dole ogrodu, w kącie za bananowcami, i trzeba tam zejść po schodach. Objawiła się więc „ta bystra”, druga jest bowiem bardziej płochliwa i mniej lotna (w przenośni i dosłownie – „bystra” pokazała dziś swoje umiejętności w kwestii latania na odległość większą niż metr i zdecydowanie szło jej to lepiej, niż koleżance). Za to obie są urocze i zaintrygowane zarówno moją osobą, jak i kotem, który z kolei zupełnie je ignoruje 😉

IMG_20160727_113931558
Kot lubi tarzać się w piachu w tym miejscu 😉
IMG_20160727_114613142.jpg
Inspekcja resztek warzywnych. Dużo gdakania, zero jedzenia!
Reklamy

2 uwagi do wpisu “Wieści z kurnika

  1. Pingback: Po 13 miesiącach w Rwandzie… – Marianna in Africa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s