Ekologia górą!

Pisałam już, że w Rwandzie od 2008 roku zabronione jest używanie plastikowych torebek. I faktycznie, nigdzie ich nie znajdziemy, ani w sklepach, ani walających się na poboczach. Zakupy pakuje się w torby z szarego papieru albo siatki z materiału. Dlatego zdziwiłam się trochę, gdy w mięsnym wołowinę włożono mi do plastikowego worka. Ale okazuje się, że nie jest to zwykły plastik, lecz oksy-biodregradowalny! Oznacza to, że rozłoży się w naturalnym środowisku w ciągu 6 do 12 miesięcy, jeśli będzie wystawiony na działanie temperatury, słońca i tlenu (dlatego „oksy”). A przedrostek „bio” oznacza, że pomogą w tym mikroorganizmy.

IMG_20160602_190345528

Ale plastik to nie wszystko. Szklane butelki po napojach (wszystkich oprócz wina) są zwrotne i podlegają wymianie w sklepie – kupujesz 2 piwa czy tonic, oddajesz w zamian 2 puste butelki. Jeśli ich nie przyniesiesz, płacisz więcej (zależy od sklepu, ale w niektórych nawet dwa razy więcej). Można też po prostu przynieść puste butelki, jak do skupu, i dostać zwrot pieniędzy. Co ciekawe, w sąsiednim Burundi jest tak samo. Mają tam piwo Amstel Bock, który mojemu T. bardzo zasmakowało 😉 Chciał kupić całą skrzynkę, bo był akurat samochodem i mógł je przewieźć, ale sklepy odsyłały go z kwitkiem, gdyż nie miał nic na wymianę. W końcu przy pomocy lokalnego kierowcy udało mu się wynegocjować w jakimś sklepiku wiejskim, że przywiezie im te puste butelki, gdy znów będzie w Burundi 🙂 Jeśli chodzi o butelki po innych alkoholach i płynach (np. oleju), oraz stłuczone szkło, to w tej chwili nie ma w Rwandzie punktu do recyklingu tego typu odpadów, więc wywożone są one do sąsiedniej Tanzanii, do zakontraktowanej firmy zajmującej się recyklingiem szkła. Niedawno mówiło się też o wprowadzeniu zakazu pakowania napojów alkoholowych, szczególnie ginu, w plastikowe butelki (plastik jest tańszy i lżejszy, i się nie tłucze, więc łatwiej transportować). Ale póki co pomysł wstrzymano po gwałtownym proteście producentów alkoholi, gdyż potrzeba wprowadzenia nowych taśm produkcyjnych wielu z nich doprowadziłaby do bankructwa. Mimo to jestem pod wrażeniem działań rwandyjskich władz w zakresie ochrony środowiska. Przyroda to jeden z głównych bogactw tego kraju, więc dobrze, że ekologia znajduje się na liście rządowych priorytetów.

Reklamy

12 uwag do wpisu “Ekologia górą!

  1. Pingback: 10 najciekawszych faktów o Rwandzie – Marianna in Africa

  2. Pingback: Po 13 miesiącach w Rwandzie… – Marianna in Africa

  3. Dawno, dawno temu były w Polsce skupy butelek.. Podczas zakupu mleka, piwa (nie pamiętam, czy śmietany również) sprzedawcy pobierali kaucję, albo dawało się butelki na wymianę.
    Doczekaliśmy znów tego dobrego zwyczaju… w Rwandzie 😉

    Z Rwandą stykam się poprzez kawę. Kupuję bowiem kawę w sklepie internetowym i najczęściej kupuję afrykańskie gatunki – z Etiopii, Kenii, Rwandy, Malawi. Najczęściej jest to kawa organiczna, pozyskiwana na mokro, rosnąca na małych plantacjach. Niesamowity smak.. 🙂 ))
    Ciekawy blog, przyjemnie się czyta 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oj tak, pamiętam skupy butelek, i makulatury 🙂 Babcia wysyłała mnie do sklepu po mleko w butelkach właśnie, z butelkami na wymianę 🙂
      Tutejsza kawa jest faktycznie dobrej jakości, bo nie jest to produkcja taśmowa. Dlatego też swoje kosztuje, nawet tutaj, ale zazwyczaj plantacje są zarządzane przez lokalną społeczność, a nie jakieś wielkie konsorcjum międzynarodowe. Ziarna kawy są sortowane ręcznie, więc wiadomo, że dostaje się porządny produkt. Ja kawy nie piję, bo nie lubię, ale jestem za to wielbicielką herbaty, i tu też się ją uprawia na szczęście 🙂
      Dziękuję za odwiedziny na blogu, ja właśnie odkrywam także Twój! 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      1. Mieszkasz w kraju, gdzie nie trzeba jeszcze walczyć o ekologiczne produkty, bo są praktycznie na wyciągnięcie ręki. I oby tego nie brakło 🙂
        Pobuszuj sobie po blogu, będzie mi miło 🙂

        Polubienie

  4. Pingback: Ze Źródeł #75 » kubaosinski.eu

  5. babajoga

    To naprawde godne nasladowania.
    We Francji niestety ekonomisci od 7 bolesci (profesoroie w szkolach handlowych) tlumacza studentom, ze koszta zwiazane z zatrudnieniem dodatkowego personelu, ktory te butelki mialby obslugiwac sa wieksze niz koszta segregacji smieci w koszach..
    eh…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Hmm, ale jak się te koszta porówna z kosztami związanymi z działaniami na rzecz ochrony środowiska, to chyba lepiej zainwestować, żeby potem nie dopłacać, prawda? Ale to wszystko polityka i kasa, ktoś na tym korzysta i w rezultacie nic się nie zmienia… Może też w takim małym kraju, który w sumie bardzo niewiele sam produkuje, takie regulacje łatwiej jest wprowadzić. Wielokrotne wykorzystanie butelek bardziej się opłaca, niż importowanie nowych.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s