Czyste ulice, zielone wzgórza, i impreza na łodzi

W ubiegłym roku w sierpniu przyjechałam do Rwandy na 4 dni na rekonesans. Naprawdę nie miałam pojęcia, czego się spodziewać, choć wielu znajomych, którzy ten kraj odwiedzili, mówili mi, jak bardzo im się tam podobało i że mnie na pewno też się spodoba. Mieli rację.

Lotnisko w Kigali jest małe, ale czyste i funkcjonalne. I od razu byłam świadkiem, jak prawo zakazujące korzystania z plastikowych torebek jest wprowadzane w życie. Z Johannesburga przyleciała z nami rodzina, która na tamtejszym lotnisku zrobiła zakupy w strefie bezcłowej i miała to wszystko zapakowane w typową zaklejoną torbę. Nie wyszli z nią z lotniska. Obsługa przypilnowała, żeby wszystko wypakowali, a plastik został skonfiskowany (przypuszczam, że jest też jakaś procedura dotycząca utylizacji czy recyklingu, ale jeszcze nie miałam okazji sprawdzić szczegółów). Pomyślałam, że to dobry znak. Przyzwyczaiłam się już, że w wielu krajach afrykańskich (przynajmniej w tych, które odwiedziłam) też są różne niby surowe regulacje, ale niekoniecznie się ich przestrzega 😉 Tak więc fakt, że to innowacyjne prawo nie występuje w Rwandzie tylko na papierze, był odświeżającym odkryciem! Z lotniska pojechaliśmy samochodem do domu kolegi, u którego nocowaliśmy (on prowadził, my musimy się przyzwyczaić do jazdy po prawej stronie!), i ta krótka podróż potwierdziła reputację Kigali jako najczystszego miasta Afryki. Na ulicach i trawnikach nie było nawet najmniejszego odpadka. Dowiedziałam się, że każda ostatnia sobota miesiąca to dzień pracy na rzecz wspólnoty, a sprzątanie ulic to jeden z projektów. Rwandyjczycy są dumni z tego, że ich stolica jest tak czysta, czemu się wcale nie dziwię, w końcu pierwsze wrażenia są bardzo ważne!

Podczas tego krótkiego pobytu miałam też okazję wziąć udział w dość szalonej imprezie na łodzi pływającej po Jeziorze Kivu na granicy z Demokratyczną Republiką Konga. Jazda krętymi drogami (tu nie ma prostych odcinków, w końcu to Kraj Tysiąca Wzgórz, więc każda droga jest wokół jakiegoś pagórka i prowadzi w dół bądź w górę) do miejscowości Gisenyi, skąd wypływała łódź, ukazała kraj bardzo zielony, gdzie niemal każdy skrawek ziemi jest wykorzystany pod uprawy. Więcej o moich wrażeniach możecie przeczytać we wpisach na moim blogu o RPA – linki poniżej, są tam też zdjęcia 🙂

http://poludniowoafrykanskie-impresje.blogspot.com/2015/08/pierwsza-pocztowka-z-afryki-wschodniej.html

http://poludniowoafrykanskie-impresje.blogspot.com/2015/08/druga-pocztowka-w-afryki-wschodniej.html

 

 

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “Czyste ulice, zielone wzgórza, i impreza na łodzi

  1. Pingback: Weekendowy wypad do Karongi – Marianna in Africa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s